Listopad 2008


Siergiej Łukjanienko

Sięgnąłem po książkę Łukjanienki z dwóch powodów. Po pierwsze zainteresowała mnie wzmianka nt. fabuły a po wtóre chciałem wreszcie poznać prozę słynnego autora ze Wschodu.

Pewnego dnia życie Kiryła Maksymowa wywraca się do góry nogami. Po powrocie do własnego mieszkania zastaje je otwarte a zamiast złodzieja znajduje wewnątrz dziewczynę utrzymującą, że mieszka tam od kilku miesięcy. A nawet jego własny pies go nie rozpoznaje! Mało tego, z czasem przestaja go poznawać znajomi, w pracy zapomnieli, że pracuje u nich jakiś Maksymow, nawet rodzice zapomnieli o istnieniu syna! A do tego wszystkie jego dokumenty zamieniają się w proch, przestają istnieć… Kirył jest załamany, nie ma pojęcia, co się stało. Dopiero po telefonie od tajemniczego mężczyzny prawda wychodzi na jaw…

„Brudnopis”, to nie tylko zabawna opowieść z wyraźnym wątkiem sensacyjnym. To również obraz współczesnej Moskwy, gdzie po zdrapaniu wierzchniej warstwy znaleźć można pozostałości starego systemu, kiedy to Związek Radziecki był na wierchuszce świata. I sporo alkoholu. O, bez alkoholu fabuła toczyć by się chyba nie mogła. Bo cóż może być lepszego na problemy od upicia się.

Humor autora nie jest toporny, potrafi się bawić razem z Czytelnikiem. Jak w scenie, kiedy Kirył wraz z kolegą odwiedzają znanego fantastę, który mówi, jak podobny temat – utratę tożsamości – opisałby każdy z nich. Np. Diaczenkowie:

– Gdybym był małżeństwem Inoczeko […] to podobne rzeczy działyby się z ludźmi regularnie, wszyscy by na nie czekali i przygotowywali się do nich. Ale najprawdopodobniej wtedy byłby pan dziewczynką albo młodą dziewczyną. Wszystko skończyłoby się smutno, ale optymistycznie.

(osobiście nie czytałem Diaczenków, ale kojarzy mi się to z ich książką ARMAGED-DOM). Zresztą mógłbym wymienić wiele innych scenek.

Podsumowując – niezły humor, wartka akcja, sporo zaskoczeń, dobry warsztat pisarski Łukjanienki… Może nie jest to mistrzostwo świata, ale i tak polecam. Należy dodać, że „Brudnopis” jest pierwszym tomem serii. Na dziś wygląda to na dylogię, ale nie mam pojęcia, czy Siergiej Łukjanienko nie planuje napisania kolejnego tomu. Część druga nazywa się „Czystopis”.

Moja ocenia: 4+/6

Reklamy

Po książkę tą sięgnąłem zupełnie przypadkiem, przeglądając pozycje zakupione przez moja bibliotekę. Wiedziony instynktem mola książkowego postanowiłem ją wypożyczyć. I opłaciło się!

Ishiguro, autor między innymi zekranizowanej błyskotliwie przez Jamesa Ivory’ego powieści „Okruchy dnia” (rolę główną, kamerdynera Stevensa, zagrał Anthony Hopkins), zabiera w powieści „Kiedy byliśmy sierotami” swoich czytelników w podróż niezwykłą, chciało by się powiedzieć, że baśniową, ale mocno trzymającą się świata realnego. Bohaterem książki tego japońskiego pisarza jest Christopher Banks, wzięty detektyw. Z jednej strony odwiedzamy z nim salony Londynu z okresu na krótko przed II wojną światową, gdzie bryluje jako mistrz dedukcji – a z drugiej strony poznajemy miasto jego dzieciństwa, Szanghaj przełomu wieków XIX i XX. W tym właśnie mieście wydarzyła się tragedia, która odmieniła życie nastoletniego Chrisa: został porwany jego ojciec a po pewnym czasie zaginęła również jego matka. To wtedy musiał on opuścić Chiny i udać się do Londynu, by tam zamieszkać. Już jako dorosły człowiek, opierając się o swój bagaż doświadczeń jako detektywa Banks postanawia powrócić do miasta swojego dzieciństwa i rozwiązać zagadkę zaginięcia jego rodziców.

Początkowo obawiałem się, że wybrana przez mnie książka okaże się wyłącznie sprawnie napisanym kryminałem, ale na szczęscie tak nie jest. Mieszają się tu wspomnienia bohatera z dzieciństwa i odmienność tego, co znalazł będąc dorosłym, wątek niespełnionej miłości i poszukiwania prawdy o rodzicach, o swoim dzieciństwie oraz obraz świata pozostającego na skraju wojny… Bohater tej książki miast żyć dniem dziesiejszym ciągle powraca do przeszłości i nawet nie zauważył, że życie już minęło… Doprawdy, pyszny to koktajl przeróżnych smaków. Nic dziwnego zatem, że książka ta była nominowana między innymi do Nagrody Bookera. Polecam z czystym sumieniem!

Moja ocena: 5/6

Tym razem zaserwuję Ci, Czytelniku, polecankę z zupełnie innej beczki. W ostatnich dniach mówi się sporo o ekshumacji zwłok generała Władysława E. Sikorskiego a ten pan jest moim rodakiem, czy jak się to teraz mówi… ziomkiem. Urodził się On w małej miejscowości położonej o ok. 15 km od mojego miasta, Mielca (podkarpackie, ok. 60 km od Rzeszowa i 40 km od Tarnobrzega), Tuszowie Narodowym. W domu jego narodzin znajduje się obecnie Izba Pamięci generała i właśnie to miejsce chciałbym polecić. 🙂

To w Tuszowie Narodowym mieszkał i pracował jako nauczyciel ojciec słynnego Polaka. I to tu 20 maja 1881 r. urodził mu się syn, Władysław Eugeniusz Sikorski. Izba Pamięci dokumentująca tuszowski rodowód generała Sikorskiego jest miejscem zwiedzanym przez turystów, historyków, ludzi zainteresowanych  znaczeniem Jego osoby w historii Polski. Często odbywają się tutaj lekcje  dla dzieci i młodzieży szkolnej dotyczące II wojny światowej  i roli  jaką odegrał w niej Władysław  Sikorski,  mówiąc:

Nie ma takiej mocy, która by  Naród  Polski potrafiła złamać.

Więcej informacji w ciągu dalszym.

Niemal wszystkie książki SF dotyczą przyszłości (najczęściej tego, co będzie się działo z ludźmi), ale jaka będzie przyszłość samego gatunku? Czy science fiction się skończy, jako coś przestarzałego?

Czy w dzisiejszych czasach, kiedy  nauka bywa dziwniejsza od tego, co przewidziała fantastyka naukowa a głównonurtowa literatura jest coraz bardziej futurystyczna i sięga po coraz śmielsze spekulacje dni gatunku, jakim jest SF, nie są aby policzone?

Może dalej znajdziesz odpowiedź? Kto to wie…

 
Joseph Heller - Paragraf 22
 Postanowiłem przeczytać wreszcie to podobno wiekopomne dzieło i faktycznie to zrobiłem. I muszę przyznać, że „Paragraf 22” poruszył mnie do głębi.

Książka opowiada o losach amerykańskiego wojskowego, bombardiera, kapitana Johna Yossariana i jego towarzyszy z eskadry lotnictwa bojowego. Pan ów odczuwał usilną potrzebę przeżycia wojny – taki dziwak… I rzeczywiście można by w pierwszej chwili pomyśleć, że Yossarian, to wariat. Bo kto o zdrowych zmysłach staje do apelu, na którym ma otrzymać medal za odwagę, w stroju Adama? Albo, cenzurując w szpotalu listy szeregowców i podoficerów wykreślał, w zależności od nastroju, spójniki czy pozdrowienia? Tak bardzo jest Yossarian zauważany jako kpiarz, że jego przyjaciele przestali wierzyc w jego przerażenie ściskające go za gardło w czasie, gdy jego życie zależy wyłącznie od sprawności pilota samolotu, którym leci i niesprawności obsługi naziemnej baterii przeciwlotniczej! Jednak pod tą maską clowna kryje się człowiek bojący się o swoje życie, tracący z dnia na dzień w kolejnych akcjach bojowych coraz to nowych przyjaciół… Yossarian postanawia za wszelką cenę wydostać się z tego cyrku działań wojennych i zostać odesłany do kraju. I tu natrafia na, opisany mu przez wojskowego lekarza, paragraf 22.

Więcej o tym paragrafie dowiesz się po kliknięciu.

Nie ma to, jak promować znajomych, nawet tych netowych, w tym wypadku forumowych. Dlatego pierwsza zapowiedź książkowa ukazująca się w Nieznanym Świecie dotyczy debiutu Rafała W. Orkana, znanego w necie jako Dabliu.

 

Głową w mur

Treść

Pokłońcie się, bracia i siostry!
Padnijcie na kolana, dzieci Maszynowego Boga!
Pokłońcie się
Technomagicznemu Zakonowi Braci Konstruktorów, strażnikom Jego.
I płaczcie. A łez nie żałujcie…


Wnijdź w świat ORKAN FANTASY. W gąszcz paramitów. Przypowieści do cna ponurych. Historii z trzewi gnijącego miasta-matni. Snutych w nieznanym dotąd uszom Twym języku. Opowieści o nędzarzach-szczurojadach i ich Złotorękich panach. O złym losie, miłości i nienawiści. O niewoli w trybach przekładni i kół zamachowych mechanizmu światem zwanego.

Żal mi was… Tako rzecze Orkan.

 

Nie wal głową w mur, tylko kliknij, by czytać dalej!

Zaledwie przed chwilą skończyłem czytać świetne, krótkie i treściwe, opracowanie na temat historii noży i walki nimi na przestrzeni wieków, autorstwa Adama Przechrzty, zawarte w najnowszym numerze periodyku sieciowego Fahrenheit. Artykuł bardzo mi sie spodobał, więc chciałbym Cię przekonać, szanowny wyimaginowany Czytelniku, do zapoznania się z nim.

Adam Przechrzta, z zawodu historyk, wie, o czym pisze, bo noże, to jego wielkie hobby. Jeśli zastanawiasz się, Czytelniku skąd znasz nazwisko tego pana, to być może czytałeś któryś z jego felietonów lub opowiadań publikowanych w Nowej Fantastyce i Science Fiction z literkami. Poza tym ukazał się już jego debiut książkowy, czyli „Pierwszy krok” a kolejna pozycja („Chorągiew Michała Archanioła”) wisi w zapowiedziach na wielu portalach i forach książkowych.

Autor pisze ciekawie o tym, jak rozwijały się noże (w tym również sztylety itp.) na przesterzeni wieków, jak wyglądały techniki walczenia nimi i jak niebezpieczną są bronią. Poniżej zamieszczam fragment tego artykułu.

Przytnij linkę, by nastąpił ciąg dalszy.

Następna strona »