Zaledwie przed chwilą skończyłem czytać świetne, krótkie i treściwe, opracowanie na temat historii noży i walki nimi na przestrzeni wieków, autorstwa Adama Przechrzty, zawarte w najnowszym numerze periodyku sieciowego Fahrenheit. Artykuł bardzo mi sie spodobał, więc chciałbym Cię przekonać, szanowny wyimaginowany Czytelniku, do zapoznania się z nim.

Adam Przechrzta, z zawodu historyk, wie, o czym pisze, bo noże, to jego wielkie hobby. Jeśli zastanawiasz się, Czytelniku skąd znasz nazwisko tego pana, to być może czytałeś któryś z jego felietonów lub opowiadań publikowanych w Nowej Fantastyce i Science Fiction z literkami. Poza tym ukazał się już jego debiut książkowy, czyli „Pierwszy krok” a kolejna pozycja („Chorągiew Michała Archanioła”) wisi w zapowiedziach na wielu portalach i forach książkowych.

Autor pisze ciekawie o tym, jak rozwijały się noże (w tym również sztylety itp.) na przesterzeni wieków, jak wyglądały techniki walczenia nimi i jak niebezpieczną są bronią. Poniżej zamieszczam fragment tego artykułu.

Nie wiadomo jak i kiedy powstały pierwsze techniki bojowe, być może dokonało się to na bazie noży – narzędzi używanych przez daną grupę ludzi np. rybaków czy myśliwych, dysponujących nożami dostosowanymi do potrzeb swojej profesji. Spory wpływ mogły mieć tu także pewne uwarunkowania kulturowe, określające walkę na noże bądź jako bezlitosne starcie, w którym nie dawano i nie oczekiwano pardonu, jak i nieco gwałtowniejszą formę wymiany poglądów lub demonstracji swojej odwagi – na kształt burszowskich pojedynków. W pierwszym przypadku koncentrowano się na atakach na ważne centra witalne, w drugim, na „zaznaczaniu” przeciwnika za pomocą cięć, omijających newralgiczne rejony. Niemniej jednak, nawet przy tej ostatniej opcji istniało spore niebezpieczeństwo zadania poważnych czy nawet śmiertelnych ran. Dziś, mimo upływu wieków, rozwoju techniki, w tym także techniki militarnej, nóż pozostał śmiertelnie niebezpieczną bronią. Nawet w konfrontacji z bronią palną. O tym, że jest to problem także dla uzbrojonych w broń palną policjantów, dowiodły amerykańskie badania przeprowadzone w latach 1995-1997. Testy polegały na tym, że „nożownik” atakował policjanta z odległości do 3; 4,5 i 6,5 metra. Policjanci byli wyposażeni w standardowy pas służbowy z kaburą i bronią treningową. Polecono im, aby w momencie ataku wydobyli broń, oddali dwa strzały w środek celu oraz zeszli z drogi napastnika, by ten nie wykorzystał swego pędu, aby użyć noża. Jeśli uczestnik badania zszedł z linii ruchu napastnika, uznawano, że przeżył atak. Jeśli policjant strzelił, ale nie był w stanie odskoczyć, uznawano, że nie „przeżył” ataku.

Z odległości do 3 metrów żaden policjant nie ocalił życia, z 4,5 „przeżył” jeden na 128 , z 6,5 „przeżyło” 8… W sytuacji, kiedy statystyki podają, że ok. 80% przestępców jest uzbrojonych w jakiś rodzaj ostrego narzędzia, widać wyraźnie, że atak nożem pozostaje do dziś jednym z największych zagrożeń, nawet dla osób uzbrojonych w broń palną i przeszkolonych w jej użyciu.

Jak się ma to do rozmaitych technik obrony przed nożem nauczanych na kursach samoobrony? Ano, konkluzja jest prosta – najlepszą obroną przed nożem jest ucieczka. Bardzo szybka ucieczka…

 

Zapraszam do przeczytania całości artykułu.

 

Nieznany

Reklamy