Joseph Heller - Paragraf 22
 Postanowiłem przeczytać wreszcie to podobno wiekopomne dzieło i faktycznie to zrobiłem. I muszę przyznać, że „Paragraf 22” poruszył mnie do głębi.

Książka opowiada o losach amerykańskiego wojskowego, bombardiera, kapitana Johna Yossariana i jego towarzyszy z eskadry lotnictwa bojowego. Pan ów odczuwał usilną potrzebę przeżycia wojny – taki dziwak… I rzeczywiście można by w pierwszej chwili pomyśleć, że Yossarian, to wariat. Bo kto o zdrowych zmysłach staje do apelu, na którym ma otrzymać medal za odwagę, w stroju Adama? Albo, cenzurując w szpotalu listy szeregowców i podoficerów wykreślał, w zależności od nastroju, spójniki czy pozdrowienia? Tak bardzo jest Yossarian zauważany jako kpiarz, że jego przyjaciele przestali wierzyc w jego przerażenie ściskające go za gardło w czasie, gdy jego życie zależy wyłącznie od sprawności pilota samolotu, którym leci i niesprawności obsługi naziemnej baterii przeciwlotniczej! Jednak pod tą maską clowna kryje się człowiek bojący się o swoje życie, tracący z dnia na dzień w kolejnych akcjach bojowych coraz to nowych przyjaciół… Yossarian postanawia za wszelką cenę wydostać się z tego cyrku działań wojennych i zostać odesłany do kraju. I tu natrafia na, opisany mu przez wojskowego lekarza, paragraf 22.

W tym momencie nalezałoby zwrócić uwagę na drobne przekłamanie w tytule. Mianowicie „Catch 22” przetłumaczono jako „paragraf 22”, natomiast bliższymi prawdziwemu znaczeniu słowa „catch” są „kruczek” i „haczyk”. I takim właśnie kruczkiem prawnym jest ów paragraf 22. Mianowicie zwolnionym ze służby liniowej może być tylko żołnierz, który złoży podanie o zwolnienie i zostanie uznany za wariata; jednocześnie ktoś, kto jest wariatem, nie byłby być na tyle wyrachowanym człowiekiem, by złożyc podanie o przeniesienie! Zatem, w ostatecznym rozrachunku, o jakimkolwiek zwolnieniu ze służby na froncie nie może być mowy.

Zatem z jednej strony nie ma możliwości zwolnienia ze służby, z drugiej strony przełożeni, pchając się na świecznik i do awansów, prą ku coraz większej ilości akcji, coraz bardziej kuriozalnym misjom…  Yossarian, po uzmysłowieniu sobie implikacji tego (bez)prawnego haczyka i wszystkich „okoliczności przyrody” postanowił wziąć sprawy w swoje ręce a nogi za pas i zwiać z tego wojennego domu wariatów. A do tego wszystkiego jeszcze ta przeklęta dziwka Nately’ego… ale to już zupełnie inna historia.

Zdecydowanie, gorzka to książka, choć pełna absurdu i kpin z ludzkiej głupoty. Przedstawiając w krzywym zwierciadle groteski nieludzki obraz wojny Heller bazował na własnych doświadczeniach – w okresie II wojnej światowej służył jako bombardier na jednej z wysp u wybrzeży Włoch i, tak jak Yossarian, stracił członków załogi, gdy jego samolot został zaatakowany w drodze do Awinionu.

Co do samej budowy powieści, to razić może, choć tylko na początku, stosowana przez Autora technika wielokrotnego wglądu. Książka nie trzyma się chronologii, brak tu spójnej fabuły, wiele sytuacji widzimy oczami conajmniej kilku osób, z wielu stron, jednak jest to jak najbardziej atut tej wyjątkowej powieści, jeszcze jeden sprawny szlif.

Podsumowując – jawnie grzeszyłem odstawiając tą książkę na później. Wy nie róbcie tego błędu, chwyćcie stery myśliwca i ostro nurkujcie w stronę ziemii, by z bliska ujrzeć bezsens wojennej poniewierki i śmierci kryjące się w gęstych oparach absurdu! Dajcie się wciągnąć w szalone życie Yossariana, hellerowego Stańczyka. 

Moja ocena: 6/6

Reklamy