Przeglądałem ostatnio ten niewielki szereg wpisów, które udało mi się do tej pory dodać na moim blogu książkowym i aż się zdziwiłem – jak to jest, że ja, administrator Forum KGB, niemal nawet słowem o nim nie wspomniałem, poza dodaniem go do linków wraz z logo i króciutką informacją w tekście „O stronie”?

Ponieważ ostatnio więcej czytam niż piszę, a to głównie dzięki opasłym tomom kolejnych części serii „Masters of Rome” autorstwa pani Colleen McCullough, opowiadających o władcach starożytnego Rzymu, począwszy od Gajusza Mariusza aż po Juliusza Cezara, które to książki z wielką przyjemnością konsumuję i które mnie dość mocno zajmują, nie powstają nowe recenzje i niewiele mam do napisania na swoim blogu. Przyszedł zatem czas na małą reklamę Forum KGB.

Zacznijmy może od opisu, który wisi na naszym forumowym portalu.

Forum KGB powstało w 2004 roku. W ciągu dwóch lat stało się jedną z największych skarbnic informacji, recenzji, a także przyjaznym miejscem wymiany opinii nt. najpopularniejszych dzieł literatury, poezji, wybitnych autorów oraz wydarzeń kulturalnych. Dzięki forum KGB miłośnicy książek mogą dyskutować na wiele ciekawych, inspirujących tematów, dzielić się wiedzą i wrażeniami po przeczytaniu książek oraz brać udział w ciekawych konkursach.

Tyle informacja z portalu. Cóż mogę dodać od siebie? Nasze forum, to przede wszystkim ludzie. Mole ksiązkowe, kinomaniacy, ludzie zakochani w fotografowaniu, przeróżne pozytywnie zakręcone świry… to my. 😛

Forum KGB… to przede wszystkim miejsce dla wszystkich, którzy kochają książki (szczególnie fantastyka, fantasy i science fiction, to nasza domena, ale można też pogadać o kunszcie Dostojewskiego i poezji Szymborskiej). Mamy już w swoich zasobach prawie pół tysiąca recenzji przeróżnych książek – to prawdziwy raj dla bukinistów. Ale nie tylko dla nich! Przecież istnieje świat poza czytaniem. 😉 Rozmowy o obejrzanych filmach i recenzje filmowe, prezentacja naszej twórczości, poezji i prozy, chwalenie się naszymi zainteresowaniami, dysputy o tym, co nas porusza… choć staramy się unikać polityki, bo po cóż sobie brudzić łapy. Oczywiście nie można też zapomnieć o grach i zabawach forumowych. Cóż więcej pisać? Kliknij a sam(a) zobaczysz: Forum KGB – Ksiązkowe forum dyskusyjne. Zapraszam!

Nieznany

Reklamy

Po książkę tą sięgnąłem zupełnie przypadkiem, przeglądając pozycje zakupione przez moja bibliotekę. Wiedziony instynktem mola książkowego postanowiłem ją wypożyczyć. I opłaciło się!

Ishiguro, autor między innymi zekranizowanej błyskotliwie przez Jamesa Ivory’ego powieści „Okruchy dnia” (rolę główną, kamerdynera Stevensa, zagrał Anthony Hopkins), zabiera w powieści „Kiedy byliśmy sierotami” swoich czytelników w podróż niezwykłą, chciało by się powiedzieć, że baśniową, ale mocno trzymającą się świata realnego. Bohaterem książki tego japońskiego pisarza jest Christopher Banks, wzięty detektyw. Z jednej strony odwiedzamy z nim salony Londynu z okresu na krótko przed II wojną światową, gdzie bryluje jako mistrz dedukcji – a z drugiej strony poznajemy miasto jego dzieciństwa, Szanghaj przełomu wieków XIX i XX. W tym właśnie mieście wydarzyła się tragedia, która odmieniła życie nastoletniego Chrisa: został porwany jego ojciec a po pewnym czasie zaginęła również jego matka. To wtedy musiał on opuścić Chiny i udać się do Londynu, by tam zamieszkać. Już jako dorosły człowiek, opierając się o swój bagaż doświadczeń jako detektywa Banks postanawia powrócić do miasta swojego dzieciństwa i rozwiązać zagadkę zaginięcia jego rodziców.

Początkowo obawiałem się, że wybrana przez mnie książka okaże się wyłącznie sprawnie napisanym kryminałem, ale na szczęscie tak nie jest. Mieszają się tu wspomnienia bohatera z dzieciństwa i odmienność tego, co znalazł będąc dorosłym, wątek niespełnionej miłości i poszukiwania prawdy o rodzicach, o swoim dzieciństwie oraz obraz świata pozostającego na skraju wojny… Bohater tej książki miast żyć dniem dziesiejszym ciągle powraca do przeszłości i nawet nie zauważył, że życie już minęło… Doprawdy, pyszny to koktajl przeróżnych smaków. Nic dziwnego zatem, że książka ta była nominowana między innymi do Nagrody Bookera. Polecam z czystym sumieniem!

Moja ocena: 5/6

Trylogia trojańska Gemmela

Drogi Czytelniku!

Na początku swego listu chciałbym wyjątkowo zacząć od końca. Oryginalne, prawda? Ale i książka, o której piszę, jest oryginalna. Mianowicie – zamiast ją pierwej opisać – z góry ocenię „Troję” Davida Gemmella: to wielkie dzieło! Nie tylko dlatego, że złożone jest z trzech tomów, ale również ze względu na to, co znajdziesz między okładkami owych książek. Zaprawdę powiadam Ci, wspaniałe to wnętrze.

Jeśli szukasz, Czytelniku, kalki opowieści Homera, to źle trafiłeś. Gemmell opowiada swoją własną historię, która tylko w zarysie i w kamieniach milowych zbliżona jest do Iliady. To, co uderza we wszystkich tomach, to brak bogów. Naturalnie fabuła toczy sie w takiej a nie innej czasoprzestrzeni, więc wojowie wołają o pomoc Aresa a szefem wszystkich bogów nadal jest staruszek Zeus, ale żaden z jego dzieci i pociotków nie włącza sie osobiście do międzyludzkich rozgrywek. Można zatem rzec, że autor demitologizuje opowieść o upadku Troi.

To jeszcze nie koniec…